« Powrót Następne pytanie »
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
marilyn23
marilyn23

2011-03-15 09:39

|

Pozostałe

co zrobić by partner znów się zakochał?

Kilka lat spędzonych razem...kłpoty,problemy,żale i smutki,szczęścia i radości...tyle czasu minęło odkąd się poznałam z moim P. i widze ze juz mnie traktuje bardziej jak kogoś kto poprostu jest...bardziej jak kolezanke,jak hmm,wspólokatorke?!Jak postępować aby znów zaczął zauwazac we mnie kobiete...Postroic się troche próbowałam,moze i troche pomogło na chwile...no ale duzo ze sobą nie da sie zdziałac gdy samemu wychowuje sie dziecko...Nie wiem dziewczyny co robić...Mimo że mamy synka,i kochamy go bardzo mocno,czuje ze to co między nami jest rozpada sie...
:(

Odpowiedzi

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
filka25

eh co z tymi facetami... u mnie też nie ciekawie ale z innej strony znowu :(
próbuj kochana, nie wiem nie chce źle doradzić ale może powinien poczuć nutkę zazdrości i zaborczości :) albo przynajmniej niech mu lekko gul skoczy. nie żebyś musiała się z kimś umówić żeby go sprowokować ale może delikatnymi sygnałami go zmobilizuj. zmien fryz na jakiś sexi (chociaż nie wiem może już masz czad na głowie) kup sobie raz na jakiś czas kwiatki (jakieś zwykłe wiosenne, nieokazyjne, nie róże) postaw na stole a jak spyta od kogo to to powiedz zwyczajnie że od Ciebie bo uważasz że zasłużyłaś :) a napewno poprawi Ci humor patrzenie na nie a jego skłoni do myślenia(chyba). no chyba że masz alergię albo nie lubisz kwiatów. Mam nadzieję że masz czas na to żeby zadbać o siebie, myślę o jakiś maseczkach, kremikach (może to być zwykły na dzien, faceci sie nie znają) i poparaduj z nimi na twarzy przy nim.
nie wiem ja bym tak zrobiła. w leciutki sposób podrażnij jego poczucie bespieczenstwa... potem mozesz go gdzieś zaprosić na kolację (nie musi byc wystawna, wystarczy zeby bylo malo uczeszczane ciche miejsce)
eh
trzeba pielęgnować miłość nieustannie bo zwiędnie :( czasem drobne szczegóły poprawiają relację, a wtedy drobny szczegół raz na tydzien i powinno być milej.

i co... radzi to ta która sama ma problemy i nie wie jak je rozsupłać ;/

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
karolincia

jestem z moim juz 6 lat, dalej jest miedzy nami milosc i pożądanie, nie pisze tego zeby sie chwalic tylko zeby podpowiedziec co robimy my, moze pomoze- kazdego dnia rano mowimy sobie dzien dobry i dajemy buziaka, wieczorem mowimy dobranoc z buziakiem :) maz robi sniadania i kolacje a ja obiady i pamietamy o tym zeby powiedziec ze bylo pyszne nawet jak czasem nie jest :) jak maz wraca z pracy zawsze otwieram mu drzwi i go caluje, zeby wiedzial ze czekam na niego i tak samo jest jak ja gdzies wychodze a on zostaje w domu. podczas dnia pamietam zeby napisac mu smska ze zwyklym "kocham cie " albo nawet samym ":*" zeby wiedzial ze mysle o nim. jest jeszcze pare takich zwyklych, malych rzeczy ktore sprawiaja ze on wie ze ja kocham jego i ja wiem ze on kocha mnie i jestesmy bardzo szczesliwi dzieki temu :) moze tez sprobujcie- trzymam kciuki!!!

"pamietamy o tym zeby powiedziec ze bylo pyszne nawet jak czasem nie jest :)"


uśmiałam się. ale ładne wszystko napisane. u nas jest podobnie.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
filka25

bardzo słusznie karolincia :) to jest właśnie codzienne pielęgnowanie miłości. ale co kiedy pan nie odwzajemnia tych drobnostek... to prowadzi do frustracji i zniechęcenia. musicie obydwoje chcieć poprawić sytuację wię może najpierw poruszcie ten temat i ustalcie że np od dziś troszkę bardziej się bedziecie starac i żeby Ci w tym pomagał :)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
ksiezniczkam

Licze, ze się z moim mężem ze starzeje, ale tym samym uważam, ze im mniej słodzenia tym lepiej.Nie wyobrażam sobie przez naście lat codziennie mówić mojemu mężowi "kocham cie" czy sama tego non stop słuchać, dla mnie to trochę mdłe i pierwszy podstawowy element do wpadnięcia w rutynę, która wg mnie jest główną przyczyna rozpadu większości związków.
Wg mnie najlepszym sposobem na to,żeby cały czas uwodzić to wspólnie robić nowe rzeczy i nie muszą być to nie wiadomo jak nowe, po prostu coś co zawsze robicie, tyle, ze w troszkę inny sposób.
Jeśli czujesz,ze coś się rozpada miedzy wami, to weź nacisk na to Wami bo oznacza to,ze problem leży po obu stronach i dobrze by było porozmawiać na ten temat z partnerem.
Jeśli chodzi o rozpalenie pożądania seksualnego bo czujesz,ze go brak to wymyśl coś czego jeszcze miedzy wami nie było, bez wątpienia przeżyjecie wyjątkowe chwile, a partner gwarantuje będzie o nich jeszcze dłuższy czas pamiętał ;)
No i jak dla mnie ważny jest również uśmiech.Im więcej udaje się go nam z siebie wydobyć dla partnera, tym więcej uśmiechamy się na jego myśl.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
ewaizuza

może skupiacie się za bardzo na czymś? Na problemach codziennych, na nerwach, może kłótniach, na własnych sprawach a zapomnieliście o całym bożym świecie, który był kiedyś dla Was bardzo wazny?

Powiem jedno, wspólny wypad dobrze robi. Sama widzę po sobie. Cały czas były o kłótnie, o bzdety, to o dziecko, to o sprzątanie, bo on po pracy styrany, fakt, ze pracuje nawet po 13 godzin, ale j tez mam dni kiedy G chce mi się robić, mam ochotę odpocząć, to o to, że przychodzi z pracy siada i śpi, a ja jak byłam cały dzień sama tak dalej się tak czuję. I wiem, żen to pierdoły, ale człowiek traci nerwy, a później chodzi taki struty, do d*py, później z problemiku robią się problemy.

Może trzeba wrzucić na luz. Dać sobie pigułkę spokoju i rozluźnić się.

:--)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
putka

Nie wydaje mi się by kwiaty i to kupione przez samą siebie coś pomogły Ja raczej była bym bardziej wkurzona że już sama muszę sobie kupować bo on mi nie kupi no chyba że poprawią tobie humor ale tylko na chwile Pogadaj z nim jak się czujesz może dasz tym mu do zrozumienia że jest Ci zle i popracujecie nad waszym związkiem

dobre..wypowiedz ewaizuzy wlasnie wprowadzila zamęt w moim zwiazku..moj facet przeczytal twoja wypowiedz i uznal,ze przeciez kobieta nie ma prawa powiedziec,"gowno mi sie chce" bo faceci pracują a my siedzimy w domu, a jak przeciez dziecko usnie to mozna usiasc i kawke wypic..nie no powalil mnie..i co najlepsze czepia sie mnie wlasnie..jakbym mu cos zrobila.
my kobiety inaczej patrzymy na to i faceci inaczej.

tak sie wzburzyl,ze uznal iz zalozy bloga i zacznie wylewac swoje zale na baby. ha ha usmialam się, wsumie to caly czas sie smieje a ten gotuje obiad i podkurza się :D

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
ewaizuza

jestem otwarta na rozmowę. wręcz czekam :)

a moze troszke sprostuję...

kobieta w domu tez pracuje, facet tego nie zrozumie tak samo jak i kobieta w 100% co musi facet robic w swojej robocie.

jakby facet pobył w domu sam na sam w domu z dzieciaczkiem to sam by zobaczyl, ze nie wszystko jest tak proste jak sie wydaje.

np.dziecko nie spi. bawi sie , za chwile marudzi BO COŚ. To jedzenie, jak jest nabutli to ok wypije i jest spokoj, moja juz je kaszki obiadki, czasem potrafi to robic 40 min i w dodatku na raty. To przebrac, to czymś zająć, czasem może zdarzy się pół godzinki, ze się zajmie sama, np karuzela w lozeczku badz turlaniem sie po podlodze, gdzie teraz i tak żąda więcej czasu dla siebie, więcej zainteresowania, więcej uwagi bo już nie leży na wznak tylko się przemieszcza.

Jak idzie spać, to mam dopiero czas na to, zeby zabrac sie z ajakas robote w domu. Ale teraz moment. Zmyje gary, kurze wycieram raz góra dwa razy w tygodniu, wstawię pranie. teraz to juz co dwa dni, bo mała się często brudzi, ale to kubeczke, to talerzyk, który mąż zostawi na stole, to zabawka, to posegregować ubranka za małe, to zrobić obiad, to picie dla małej, i tak można w kółko. Bardziej rozrzutnie tu pisałam, ale jest tego cała masa. I jak tego nie zrobisz, to się za d u p i s z . Nikt tego za Ciebie nei zrobi. A czas leci tak cholernie szybko, ze sie nie zdazysz obrocic, a tu czas na kąpiel.

I to mowie ja, matka dziecka, które nie stwarza mi prawie żadnych problemów. Nie jest marudne, nie jest płaczliwie, skoków rozwojowych nie odczuwam prawie w ogóle, nawet nie zawsze zapłacze, gdy zrobi kupę. A mam dni, jak każda kobieta. kiedy organizm mój mówi STOP. I nie jestem w stanie się wysilać, bo zaraz robi mi się słabo. GDzie kobiece dni też pzrechodzę łagodnie, prawie bezboleśnie itd. Ale organizm jest indywidualnością. A ja muszę się dostosować.

A w końcu dom jest jakąś wspólną częścią, wspólnie się w nim mieszka, je, spędza kazdy czas, więc dlaczego to kobieta musi mieć wszystko na głowie, skoro oboje w tym domu brudzimy.

A może nie warto się sprzeczać, przedrzeźniać, tylko samemu się wziąć za coś, nie poganiać innego. Czy nie będzie spokojnie? Czy nie będzie przyjemniej. Kobiecie łatwiej. nie będzie o tym myślała w każdej wolnej chwili, co ma zrobić za chwilę, jakie plany ma na jutro, co na obiad, jakie zakupy.

Identycznie obowiązki tycza się dziecka.

Warto sobie pomagać i życ tak jak się zyło.
Tylko często now eproblemy zakłócają porządek, a niektóym wręcz burzą, bo wielu myśli, ze dziecko łączy, a nie zawsze tak jest.