« Powrót Następne pytanie »
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
mamusiaaaa18
mamusiaaaa18

2017-08-31 22:57

|

Pozostałe

Odpowiedz na pytanie Agawity. BO pod nie można.

Zaznaczyłam odpowiedź ostatnia, ale tak sobie myślę teraz... i Chyba ,mam swoją taka psychozę, i nawet myślę że wiem skąd ona się wzięła.
Wiec jest to lęk, ale nie taki przed ciemnością, bo on jest ale to taki chyba naturalny lek, tylko że ja nie o takiej bojaźni chce napisać. A wiec panicznie boje się kontaktu z ludźmi jeśli musze coś załatwić, gdzieś pójść o coś zapytać, albo coś.... tak właśnie jest przed jutrzejszym dniem, np, moja córka idzie pierwszy raz do przedszkola, i ja nie boje się o nią bo wiem że to zdolna i dość rezolutna dziewczyna, ale o siebie i o to jak nawiąże kontakt z przedszkolankami (zaznaczę że kiedyś one uczyły mnie w zerówce) . tak samo stresuje się przed załatwianiem np rodzinnego w mopsie, wstyd mi to pisać, ale tak jest... A skąd myśl że wiem skąd to się wzięło ? Podejrzewam że z tego ze nigdy nie byłam przez nikogo chwalona ani doceniana, zawsze słyszałam ze jestem do niczego, itp.... Tak samo mam uraz po swojej wychowaczyni z klasy 4-6 której bałam się jak ognia bo była staszna wiedźmą, upokarzała i wyśmiewała nie tylko mnie.... tak myśle , ale czy tak jest...

Odpowiedzi

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
agawita

Mysle ze to sie mieści w granicach normalności ;)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
mamusiaaaa18

Mysle ze to sie mieści w granicach normalności ;)
myślisz :D , wiesz nikt mi nigdy nie mówił ze się boi isc coś załatwić wiec nie wiem :D , ja sama się przed soba wstydzę ze tak mi się nogi uginają kiedy mam isc i coś uzgodnić z kims albo coś, zawsze staram się wysyłać męża...

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
szoszanka1

Mam nerwice. Ale dziś kiedy mam normalna rodzinę, tzn męża normalnego, kiedy nie muszę się bać, ona wraca już coraz rzadziej. Niestety wraca. Mój tato był alkoholikiem mimo, że miałam 15 lat kiedy przestał pić, to do dziś mam syndrom dziecka alkoholika. Wiele przepracowalam rzeczy ale pp dzieciństwie w agresji, byłam bardzo bita, działy się różne rzeczy kiedy tata wpadal w szał. Dziś nadal kiedy ktoś przy mnie krzyknie zaczyna walić mi serce, boleć żołądek i nie umiem sobie poradzić. Wszystko wraca kiedy tato podnosi głos. Ma mocny głos i jest nerwowy często. Choć jestwm dorosła boję się jemu sprzeciwić, powiedzieć swoje zdanie, nie umiem się bronić w dyskusji, nadal si3 boję jak wtedy jako dziecko że oberwe choć wiem że nie. Ale jest jakiś dziwny strach. Nawet teraz kiedy pisze to serce mi wali. Nerwica wraca w najmniej oczekiwanych momentach. Wali mi wtedy serce, robi się duszno, i wpadam w histerie, nie umiem się uspokoić. Uczę się radzić sobie z tym. To taka masakra bo też o wszystko zawsze się obwiniam. Tak jak kiedyś jako dziecko, wszystko była moja wina tak dziś też. Cały czas się uczę normalności. Ponadto, też zawsze byłam karcona, wiele razy usłyszałam że jestem głupim dzieckiem, nigdy nie byłam chwalona i choć na zewnątrz próbuje to wyprzec to w środku bardzo mam niska samoocenę, walczę z tym, modlę się o to. Nigdy nie byłam u psychologa, nie chce rozgrzebywac dzieciństwa, boję się tego. To zbyt wiele mnie kosztuje. Ale niestety ostatnio mój tato jest nerwowy i nie chce wogole jeździć do domu, nie mogę tam wytrzymać. Za każdym razem wracam roztrzesiona w środku i żołądek dygoce mi 3 dni. Tata ustawia wszystkich ma humory, w środku nadal się boję, choć tak racjonalnie nie wiem czego.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
agawita

Mysle ze to sie mieści w granicach normalności ;)
myślisz :D , wiesz nikt mi nigdy nie mówił ze się boi isc coś załatwić wiec nie wiem :D , ja sama się przed soba wstydzę ze tak mi się nogi uginają kiedy mam isc i coś uzgodnić z kims albo coś, zawsze staram się wysyłać męża...
ja sie boje lekarzy nawet jak robiłam rentgena lub badania do pracy to miałam taki stres że jak już było po to czułam się jak nowo narodzona, Mam tak od dziecka, zawsze tak było. Jak do zerówki przychodziła w czwartki higienistka to ja wymyslilam cos zeby zostac w domu. Jak miałam 5 lat to jechaliśmy na wesele, ale moim jedynym problemem było ze będzie tam wujek LEKARZ, uciekałam przed nim do drugiego pokoju- dodam że jest on kardiologiem:))) Nie mam na to wytłumaczenia.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
finjenta

Mysle ze to sie mieści w granicach normalności ;)
myślisz :D , wiesz nikt mi nigdy nie mówił ze się boi isc coś załatwić wiec nie wiem :D , ja sama się przed soba wstydzę ze tak mi się nogi uginają kiedy mam isc i coś uzgodnić z kims albo coś, zawsze staram się wysyłać męża...
Kochana, mój brat (6l starszy) to dzilus jakich mało. Pamiętam w urzędzie miasta załatwiłem jakieś papier za niego miałam 20l a on stał pod drzwiami bo się wstydził/bal - niewuwm. Powiedziałam że brat jest chory i niemogl przyjechać. W sumie całą dotację i firmę załatwiłem ją a on albo był że mną albo stał pod drzwiami. Teraz na 37l i do inretesow wysyła żonę ł.. ..

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
finjenta

Mam nerwice. Ale dziś kiedy mam normalna rodzinę, tzn męża normalnego, kiedy nie muszę się bać, ona wraca już coraz rzadziej. Niestety wraca. Mój tato był alkoholikiem mimo, że miałam 15 lat kiedy przestał pić, to do dziś mam syndrom dziecka alkoholika. Wiele przepracowalam rzeczy ale pp dzieciństwie w agresji, byłam bardzo bita, działy się różne rzeczy kiedy tata wpadal w szał. Dziś nadal kiedy ktoś przy mnie krzyknie zaczyna walić mi serce, boleć żołądek i nie umiem sobie poradzić. Wszystko wraca kiedy tato podnosi głos. Ma mocny głos i jest nerwowy często. Choć jestwm dorosła boję się jemu sprzeciwić, powiedzieć swoje zdanie, nie umiem się bronić w dyskusji, nadal si3 boję jak wtedy jako dziecko że oberwe choć wiem że nie. Ale jest jakiś dziwny strach. Nawet teraz kiedy pisze to serce mi wali. Nerwica wraca w najmniej oczekiwanych momentach. Wali mi wtedy serce, robi się duszno, i wpadam w histerie, nie umiem się uspokoić. Uczę się radzić sobie z tym. To taka masakra bo też o wszystko zawsze się obwiniam. Tak jak kiedyś jako dziecko, wszystko była moja wina tak dziś też. Cały czas się uczę normalności. Ponadto, też zawsze byłam karcona, wiele razy usłyszałam że jestem głupim dzieckiem, nigdy nie byłam chwalona i choć na zewnątrz próbuje to wyprzec to w środku bardzo mam niska samoocenę, walczę z tym, modlę się o to. Nigdy nie byłam u psychologa, nie chce rozgrzebywac dzieciństwa, boję się tego. To zbyt wiele mnie kosztuje. Ale niestety ostatnio mój tato jest nerwowy i nie chce wogole jeździć do domu, nie mogę tam wytrzymać. Za każdym razem wracam roztrzesiona w środku i żołądek dygoce mi 3 dni. Tata ustawia wszystkich ma humory, w środku nadal się boję, choć tak racjonalnie nie wiem czego.
Rozumiem Cię:) wiesz jak mąż przychodzi z pracy i czasem trzasnie drzwiami to już mu serce wali jak szalone. Niby nic a wywołuje to we mnie lek. Tak jak kilkanaście lat temu. Bogu dz8ekuje że poznałam męża za granicą i teraz jesteśmy 1800km od wszystkiego. Ja wybaczylam wszystko nie chowam urazy ani do matki ani do ojca. Oni zapłacą za swoje błędy ja nie chce nosić tego w sobie, po prostu chce miec spokpj w sobie to daje mi siłę i cierpliwość do dziecka mimo że czasem widzę w sobie podobieństwo do matki, te złe podobieństwo niestety. Odnajdz w sobie siłę w miłości do rodziny , skup sie na normalnym życiu i waszym wspólnym szczęściu to da ci szansę by odstawić źle wspomnienia.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
mamusiaaaa18

Mam nerwice. Ale dziś kiedy mam normalna rodzinę, tzn męża normalnego, kiedy nie muszę się bać, ona wraca już coraz rzadziej. Niestety wraca. Mój tato był alkoholikiem mimo, że miałam 15 lat kiedy przestał pić, to do dziś mam syndrom dziecka alkoholika. Wiele przepracowalam rzeczy ale pp dzieciństwie w agresji, byłam bardzo bita, działy się różne rzeczy kiedy tata wpadal w szał. Dziś nadal kiedy ktoś przy mnie krzyknie zaczyna walić mi serce, boleć żołądek i nie umiem sobie poradzić. Wszystko wraca kiedy tato podnosi głos. Ma mocny głos i jest nerwowy często. Choć jestwm dorosła boję się jemu sprzeciwić, powiedzieć swoje zdanie, nie umiem się bronić w dyskusji, nadal si3 boję jak wtedy jako dziecko że oberwe choć wiem że nie. Ale jest jakiś dziwny strach. Nawet teraz kiedy pisze to serce mi wali. Nerwica wraca w najmniej oczekiwanych momentach. Wali mi wtedy serce, robi się duszno, i wpadam w histerie, nie umiem się uspokoić. Uczę się radzić sobie z tym. To taka masakra bo też o wszystko zawsze się obwiniam. Tak jak kiedyś jako dziecko, wszystko była moja wina tak dziś też. Cały czas się uczę normalności. Ponadto, też zawsze byłam karcona, wiele razy usłyszałam że jestem głupim dzieckiem, nigdy nie byłam chwalona i choć na zewnątrz próbuje to wyprzec to w środku bardzo mam niska samoocenę, walczę z tym, modlę się o to. Nigdy nie byłam u psychologa, nie chce rozgrzebywac dzieciństwa, boję się tego. To zbyt wiele mnie kosztuje. Ale niestety ostatnio mój tato jest nerwowy i nie chce wogole jeździć do domu, nie mogę tam wytrzymać. Za każdym razem wracam roztrzesiona w środku i żołądek dygoce mi 3 dni. Tata ustawia wszystkich ma humory, w środku nadal się boję, choć tak racjonalnie nie wiem czego.
Wiesz mój ojciec nie jest alkoholikiem. Ale też zawsze nas bił poniżal i nie szanował. Do dziś ustawia sobie wszystkich tak jak chce. Też dalej się go boje. Bo nie raz słyszę pogardę w jego głosie. Czasem nawet śni mi się że on chce mnie zabić i budzę się sparaliżowana. Nie mam nawet komu o tym powiedzieć. Mówiłam kiedyś mężowi ale on niby mnie słuchał ale chyba nie do końca zrozumiał co chciałam mu przekazać powiedzieć Pisałam tu kiedyś blog o tym jak ojciec nas traktowal.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
aanita92

Mysle ze nie mam chociaz jakas tam fobie mam.. przed pajakami :-]

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
szoszanka1

Finjenta kochana
No właśnie to jest coś takiego, że wraca nagle, niby żyjesz normalnie ale jednak w środku masz bombę, jeden bodziec i wszystko wybucha, wraca i pękasz. Z moją mamą jest taki problem że kiedy tata pił była cierpliwa, spokojna, wiele popełniła błędów, wiele razy usłyszałam w jej złości, że głupie dzieci urodziła itp, ale starała się. Naprawdę. Miała piekło na ziemi. Dziś kiedy tata nie pije, a niestety charakter mu został, (jest super, żartuję i nagle humor się zmienia, zaczyna wszystkich ustawiać) moja mama nie radzi sobie z nerwica. Nie widzi tego kompletnie. Ja już od kilku tygodni nie odbieram od niej telefonów, nie chce z nią gadać. Krzyczy wiecznie. Jak się pojedzie do domu powiem jedno słowo nie takie i jest awantura. A ja roztrzesiona w środku, i później na spokojnie zastanawiam się co ja złego powiedziałam. To jest chorobą całej rodziny. Przerzucanie wieczne winy na kogoś. Kocham rodziców. Ale wyniszczaja mnie. Zobaczyłam ostatnio wiele w sobie z mamy i się przerazilam. To przykre ze nie chce być jak ona. Zrzuca na nas każdy problem z tatą, ale mamy wysłuchać nie wolno nam oceniać. Jak?? Jak mam stawać po czyjejś stronie, jestem dzieckiem, nie przyjaciółka. I ucielam te chora przyjaźń
W rodzinie męża czuje się bezpiecznie, dobrze, zdrowo, i oskarżam się o to. Strasznie gniecie mnie wciąż coś. Nie raz myślę, że zwariuje. Ale staram się zachować spokój i być dla córci taka jaka chciałam żeby moja mama była dla mnie. To wszystko skomplikowane. Właściwie, to piszę o tym ale nie lubię tego roztrzasac bo mnie żołądek wtedy boli. Przerasta mnie to. Jedyne czego Noe chce, to aby moja nerwica strach i traumy nie odbijaly się na moich bliskich. Dlatego napisałam ostatnio mamie ze nie będę z nią narazie rozmawiać, bo krzyczy o byle co, obwinia mnie, ja się trzese w środku i później moja Dorota niespokojna bardzo jest.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
szoszanka1

mamusiaaaaa18. Żeby ktoś był tyranem i zrobił piekło rodzinie nie musi być alkoholikiem. Dla mnie wszystkie zachowania kiedy dziecko żyje w lęku przed zachowaniami rodzica są patologiczne. U nas jak tata ma zły humor, to jak coś robi w kuchni a ktoś wchodzi, to trzeba cichutko wszystko robić, nie wchodzić mu w drogę a nie daj Boże trzasniesz przez przypadek to się wydziera nagle zw specjalnie, i nie daj Boże wtedy zapyskuj nikt u nas nie próbuje. Jeśli próbujesz dyskutować, mama mówi, zw nie masz pokory i nie szanujesz ojca. I nikogo nie interesuje, zw człowiek boi się wejść, zrobić sobie herbatę bo z góry jest winny cokolwiek zrobi. To jest terror. I dziś nie znioslabym go w swoim domu. Nawet nie mam szans porozmawiać o tym z rodzicami. Bo oni tego wogole nie przyjmuja, tylko krzyczą, że takich mam do dupy rodziców, że to chciałam im powiedzieć. Nawet jak się trzęse w domu ze strachu w środku to im nie mówię tego, udaje ze wszystko ok, a żołądek mi prawie wyskakuje. Kochana, takie sytuacje kiedy dziecko czy małe czy dorosłe się boi nie powinny mieć nigdy miejsca to przykre, nie ma tu mowy o zbudowaniu zaufania czy bliskich relacji.