« Powrót Następne pytanie »
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
mariola159
mariola159

2017-03-03 11:26

|

Pozostałe

Zainspirowana... Do mam 20,30 letnich?


Czytając ten tekst uważam, że jest w tym trochę racji, może nie obwiniam rodziców, że mam krzywe nogi itp...

Ale zal mi jest czasami, że np. chciałam być w zespole tanecznym, w podstawówce I-III klasa. Ale mnie nie zapisali, bo koszty.... Na zajęcia dodatkowe żadne płatne nie, bo nie ma pieniędzy... Ale np. na papierosy zawsze były. I poniekąd zaważyło, to na mojej przeszłości.... Wiem, może to głupie, ale np. jak szłam na studia, to zrezygnowałam... miałam za co płacić, miałabym stypendium socjalne... Ale w podświadomości zostało mi takie coś, żeby zamiast iść to lepiej to zaoszczędzić, na przyszłość.


CZY TY TEŻ MASZ CZASEM TAKIE MYŚLI/OBWINIASZ RODZICÓW?


Mają po 20, 30 lat - to pokolenie, które za wszystko wini innych, zwłaszcza rodziców.


- Czy naszym rodzicom przyszłoby do głowy obwiniać swoich rodziców (a naszych dziadków) za to, że mają niskie poczucie własnej wartości? Albo, że im się nie wiedzie w życiu? Czy narzekali kiedykolwiek, że są tacy, jacy są, bo rodzice ich nie chwalili, za bardzo krytykowali albo nie wierzyli w nich wystarczająco mocno? No nie słyszałam!” - mówi Patrycja zmieniając jednocześnie pieluchę swojej prawie rocznej córeczce.


Patrycja to taka kobieta, o której mówi się „baba z jajami”. Powie prosto z mostu, co myśli i nawet jak cię krytykuje to tak, że trudno się na nią gniewać, bo nie mówi tego, żeby ci dogryźć. Mówi jak jest. Twardo stoi na ziemi. Tak ją odbieram.

Napisz o tym - ciągnie dalej - Napisz o tym pokoleniu, które za wszystko wini innych, zwłaszcza rodziców. Za krzywe nogi, krzywe zęby, brak partnera, niewłaściwego partnera, brak pracy, gdy nie mogą awansować. Nie biorą odpowiedzialności za siebie.
I wiesz, co jest najgorsze? - patrzy na mnie wyczekująco.
Nie wiem - przyznaję.
Że ja też do nich należę.

Wychowali jak umieli
Mam 34 lata. Nie miałam trudnego dzieciństwa. Raczej normalne, nudne. Zostałam wychowana w rodzinie z tak zwanej klasy średniej. Nie było w domu przemocy. Może piło się więcej niż teraz, ale wtedy wszyscy pili i palili. Zajęcia pozalekcyjne? Prawie żadne. Angielski, jakiś taniec towarzyski, który przerwałam po kilku zajęciach, bo nie miał mnie kto podwozić. Czy moi rodzice przejmowali się tym, że nie rozwijam swoich pasji? Raczej nie. Pracowali, a po pracy zajmowali się sobą, domem, oglądaniem telewizji, albo ktoś wpadł niezapowiedziany. Kiedyś częściej ludzie spotykali się ze sobą, chociaż nie wszyscy mieli samochody. Takie mam wspomnienia z dzieciństwa. W liceum trochę otworzyły mi się szerzej oczy.

Angażowałam się w różne społeczne inicjatywy, zbiórki. Zajęć dodatkowych było mało: języki, ewentualnie gra na gitarze. Ale cokolwiek wymyśliłam rodzice mówili: „Chce ci się?”, „Po co będziesz jechała taki kawał?”. Najpierw rezygnowałam, ale z czasem zaczęłam robić wszytko na odwrót. Im bardziej odradzali, tym bardziej w to brnęłam.
Inaczej nie potrafili
A dzisiaj? Zabijamy się, żeby dziecko dobrze się rozwijało. „Twoja córka w zerówce nie chodzi na dodatkowy angielski i balet? Jak to możliwe?” - podsłuchałam kiedyś taką rozmowę na placu zabaw. Zgroza! Dopiero im dzieci podziękują jak dorosną!

Pewnie psychologowie uznaliby, że w moim domu była przemoc psychiczna. Gdy coś mi nie wyszło albo dostałam złą ocenę w szkole słyszałam: „Do niczego się nie nadajesz, jesteś beznadziejna, przestań ryczeć, zawiodłem się”. Gdy byłam mała, mama mówiła: „Nie rób tak, bo nie będę cię kochać…”. Tak rodzice radzili sobie z nieposłuszeństwem i wprowadzali dyscyplinę, żeby dziecko było grzeczne, słuchało się i dobrze uczyło.

Moja przyjaciółka słyszała jeszcze gorsze rzeczy (tak, to czasem wraca do nas): „Do niczego się nie nadajesz!”, „Będziesz nikim”. To reakcja ojca, gdy przyniosła dwóję z matematyki. Potem ukradli jej buty w szatni. Co powiedział? „Z takim podejściem do życia będziesz żyła pod mostem!”. Więc ona przez większość swojego życia robiła wszystko, żeby pod tym mostem nie żyć, żeby udowodnić tacie, który już nie żyje, że jednak do czegoś się nadaje. Tak bardzo chciała to udowodnić, że poświęciła rodzinę dla kariery, wysokiego stanowiska i zagranicznych wyjazdów. Nie wie, czy ojciec był dumny, bo rzadko rozmawiali, nie odzywała się do niego, nie wybaczyła mu. A gdy pomyślała, że może nadszedł ten czas, jego już nie było. Ostatnio powiedziała mi: „Wiesz, ale, gdyby mój ojciec nie mówił mi tak w dzieciństwie, pewnie nie osiągnęłabym tego, co mam” (i właśnie zakochała się ze wzajemnością).

Muszę się uwolnić od przeszłości
Czy moje „problemy z dzieciństwem” wychodzą w życiu dorosłym? Pewnie, że wychodzą. Ale radzę sobie. Nie uzależniam tego, co myślę o sobie od oceny innych (to chyba najtrudniejsza rzecz). To, że rodzice wychowywali mnie najlepiej, jak umieli dotarło do mnie dopiero po urodzeniu córki. Teraz patrze jak rodzic i wiem, jaki to trudne. Myślę, że robili, co mogli. My też nie będziemy idealnymi rodzicami. To nasze dzieci dopiero mogą mieć traumę! Nadopiekuńczość, wyręczanie. Trzęsiemy się nad nimi jak galareta. Dlatego przestańmy użalać się and sobą. Ważne, żebyśmy byli świadomi naszych braków, słabych stron i lęków.

Nie jesteśmy już dziećmi, możemy przejąć kontrolę nad własnym życiem. Użalanie się nad sobą niczego nie zmieni, wywołuje tylko bierność: „Nic nie zrobię, bo to przecież wina rodziców. Tak mnie wychowali” i jeszcze „Nie dali mi mieszkania, nie załatwili pracy”. Takie teksty też słyszałam. Bzdura. Tak zawsze jest najłatwiej. Nie brać odpowiedzialności za swoje życie.

I jak się z tego uwolnić? - pytam.
Wybaczyć im. Wybaczyć im i zrobić to dla siebie. Dopóki nie wybaczysz, krzywdzisz sama siebie, swoje dzieci i męża. Zostaw to dzieciństwo. Dzisiaj każdy bawi się w psychologa i analizuje ci życie: „Nie układa ci się w związku, bo ojciec był nieczuły”. A który ojciec był czuły? Błagam!

Nieważne co inni nam kiedyś zrobili, ważne, co ty zrobisz z tym teraz.


10.00%
TAK
90.00%
NIE

Komentarze

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
finjenta
Moi rodzice budowali dom wiele lat. I teraz rozumiem że wszystko i na wszystkim oszczędzania. Niemam im za złe bo zrobili to dla mnie i brata. Teraz, mogę na nich liczyć zawsze i finansowo i duchowo. Można powiedzieć że są stabilni finansowo i co rusz patrzę na koncie tajemniczy przelew na 5- 10tys zł... a oni mimo że wyzywan i przeklinam ciągle coś wysyłają, a jak wiadomo pieniędzy nigdy za wiele więcej cieszy ich że mogą pomóc.
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
roslina28

Nie mam żalu , takie były czasy , mało kto chodził na zajecia dodatkowe , a jak chodził to mu współczulismy :P 

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
koniczynka87

roslina z tymi zajęciami to prawda :D Mieliśmy koleżanke, która mam woziła na angielski i wszyscy bardzo jej współczuli, że nie może się z nami bawić w tym czasie na podwórku :D

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
malwina1987
Ja mam ogromny żal do rodziców... Głównie o to ze od dzieciństwa mam nadwagę i teraz juz nic nie zrobię z tym bo co chudnę to tyje i tak cały czas... Karmili mnie jak świnie... Kotlety, sosy, ziemniaki, wszystko na oleju smażone i ociekające tłuszczem... Oni byli szczupli wiec bylo im wszystko jedno... I żadna mądra glowa nie wpadła na to by mnie zbadać... Do dziś borykam sie z problemami zdrowotnymi przez ich zaniedbanie... Nie powiedziałam im nigdy tego bo mnie urodzili i wychowali pewnie najlepiej jak potrafili ale prawda jest taka ze nie poświęcali mi czasu i uwagi...
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
kasia1426
nie mam, wiem jak kiedyś było . żyliśmy z pensji taty , mama prowadziła dom . mieliśmy zawsze ubrania, jedzenie , samochód, komputer. zajęcia dodatkowe to były np dla mnie chór , aerobik, harcerstwo itp :) jestem mamie wdzięczna za to , ze z nami była . zawsze czekała na nas, pomagała w lekcjach , zawsze był ciepły obiad po szkole. teraz oboje pracują i tak jak u fin rekompensuja nam chyba tamte lata, ale nigdy nie miałam żalu ze np nie jeździliśmy na wakacje za granicę czzy nie chodzilysmy z siostrą na tańce płatne :) za tomam super wspomnienia z sobotnich rytuałów i siedzenia razem w kuchni do nocy :)
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
misiaqlek
Malwina Ty tak serio ? Ja rozumiem obwiniać rodzicow za " stracone dzieciństwo " przez nadwagę , ale ze teraz ? No weź , przecież teraz to Ty kierujesz swoim życiem . A to ze chudniesz i tyjesz na zmianę juz od nich nie zależy
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
marylka123
Malwina nadwaga to sie od jedzenia bierze a nie z rodzicow...
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
otoja666
Mam żal do rodziców. Są rzeczy,których nigdy nie będę w stanie im wybaczyć...
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
halunia
O to że nie myśleli o mojej przyszłości nie mogę ich winić, bo było odwrotnie. W Polsce nam się nie przelewało, praktycznie zylismy na 'kreche', kupę długów, moi rodzice zabrali nas do Anglii żeby nam dać lepszy start w przyszłość bo w Polsce nie byli nam w stanie tego zapewnić. Mam do nich żal o inne rzeczy, ale na pewno nie mogę powiedzieć że się nie starali.
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
malwina1987
Chodzi o to ze nie poświęcali czasu na to aby zająć sie moim zdrowiem... Jedzenie które mi dawali i zaniedbania przyczyniło sie do tego ze dziś mam np zaawansowaną niedoczynność tarczycy, którą powinnam leczyć od dziecka a nic o niej nie wiedziałam do tego ciśnienie itd... Dziś tylko mogę zaleczać skutki ich zaniedbań... Dziś zdrowo sie odżywiam i staram sie dbać o swój organizm... Ale przez lata tuczony chemia, cukrami itd... Pewnych zmian juz sie nie cofnie... Ja mając 10 czy 12 nie miałam na to wpływu oni tak... Dlatego mam żal... Ponieważ mam szacunek do nich ten żal nigdy nie zostanie wypowiedziany głośno... Ale skoro taki temat to sie z wami podzieliłam swoimi odczuciami....

Twój komentarz