« Powrót Następne pytanie »
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
ma1
ma1

2011-04-28 21:17

|

Poronienie

dlaczego tak musi się dziac?

jestem też na innym forum dziecko.info.pl
i ostatnio bardzo dużo czytałam tam o stratach dzieci ok 38-41tyg ciąży
zdrowiutkie dzieci nagle umierały w brzuszku
mamy 1,5 rocznego synka,tak chciałam miec drugie dziecko i obsesyjnie o nim myślałam,kiedy się starac itp.teraz szczerze mówiąc obleciał mnie taki strach,nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w której straciłabym dziecko przy samym finale...okropne to co się dzieje,dlaczego Bóg tak doświadcza rodziców?

Odpowiedzi

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
aneta31

tAK OKROPNE ALE OKROPNIEJSZE JEST JAK TRACISZ DZIECKO,KTÓRE JUŻ MASZ,WYCHOWUJESZ,WYCHOWAŁAŚ.CODZIENNIE PATRZĘ JAK NA OIOMIE WALCZĄ O DZIECI W WIEKU OD 1 ROKU I POWIEM CI,ŻE ŁZY SAME SIĘ CISNĄ JAK WIDZISZ TYCH RODZICÓW POD DRZWIAMI ZE ŁZAMI W OCZACH.
ROZMAWIAŁAM KIEDYŚ Z MATKĄ,KTÓRA STRACIŁA CÓRKĘ-MIAŁA 4 LATKA-ŚLICZNA,MAŁA SZŁA W KUCHNI I NAGLE SIĘ POŚLIZGNĘŁA UDERZYŁA GŁOWĄ I STRACIŁA PRZYTOMNOŚĆ,PRZYWIEZIONO JĄ NA OIOM MIMO OPERACJI I CAŁEGO ZAANGAŻOWANIA PERSONELU ZMARŁA PO 5 DNIACH-TO JEST STRASZNY BÓL.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
filka25

prawdziwego strachu nabiera się właśnie jak ma się już jedno dziecko... wiemy wtedy co mogłybyśmy stracić. ale jeżeli nie spróbujesz i się nie przełamiesz to pomyśl :) może na świecie nie być skarba tylko dlatego że się boisz?
ja jestem obecnie w drugiej ciąży i nie ma dnia żebym nie bała się o tą która już jest na świecie jak i o tą którą mam w brzuszku ale takie już niestety jesteśmy troskliwe matki :P. boję się ale bez dwóch zdań WARTO

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
asiunia01

U nas byly dwie wizje snute przez lekarzy 1. Mala sie urodzi i uumrze za chwile po porodzie 2. Mala przejdzie dluuga walke z choroba i albo da rade albo nie.
w tej chwili ma 10msc ogolem w szpitalu spedzilysmy 4,5msc przeszla dwie rozlegle operacje. Miesiac sie z nia zegnalam bo na oiomie byla jednego dnia stabilna drugiego na moich oczach zaczynalo spadac jej cisnienie i saturacja i zchodzila tak sie to powtarzalo rowny miesiac ale niunia wiedziala ze musi walczyc dla mamusi nie chciala mnie osierocic i teraz mam moja zwariowana wariatke i mimo naszych przejsc i wiecznych niekonczacych sie problemow nie zamienilabym jej na najzdrowsze dziecko na swiecie:) wszystko jest do przerzycia... w takich chwilach nie myslalam o sobie i o tym jak cierpie wiedzialam ze ja muusze byc twarda dla niej ze nie moge plakac przez miesiac dzien w dzien siedzialam od od7 do 19 przy jej inkubatorze bo tylko tyle pozwalali na oiomie i mimo tego ze nawet nie pozwalali mi jej dotknac ja spiewalam jej kolysanki modlilysmy sie razem opowiadalam jej o tym jaki bedzie miala wozeczek jak bedziemy spacerowac kiedy wyjdzie ze szpitala... widac bylo nasza wiez... pamietam jedna sytuacje to byla jedyna sytuacja w ktorej sie rozplakalam kiedy moj aniolek zegnal sie juz ze mna. Lekarze zbiegli sie nad nia i zaczeli reanimowac a ja stalam pod sciana i plakalam proszac Boga ze jesli i tak ma mi ja zabrac to niech zrobi to szybko juz teraz natychmiast i w tym momencie mala wrocila jak by nic sie nie dzialo... po tamtych momentach wiem ze cuda istnieja i dopiero z niektorych zdaje sobie sprawe dopiero teraz;)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
tera

Tak, to zawsze jest straszne- jak byłam w ciąży jak kubeł zimnej wody była dla mnie historia kajkipol, która straciła dziecko w zasadzie w terminie porodu- czasem myślimy, że jak już minie te magiczne 13 tyg, to już nic nie może się stać... I bałam się strasznie, na szczęście wszystko dobrze, ale taka już jest natura matki- a przecież już w ciąży jesteśmy matkami.
A dziś moja przyjaciółka straciła dziecko. W 9 tc.
Dlaczego tak jest?
Na nic nie zdadzą się tłumaczenia- wykluczenie słabszych organizmów, nie wiadomo jakie by się urodziło, Pan Bóg wie co robi... Rodzice muszą opłakać swoje dziecko i przede wszystkim mieć na to czas.
Ale przede wszystkim nie możemy się bać samej ciąży z tego powodu- choć lęk o dziecko jest wpisany w naszą naturę- bo w naszym życiu nie wszystko zależy od nas, i to nie ważne czy zrzucimy to na karby Pana Boga, czy losu. Co do Boga to tych których kocha doświadcza.
Swoją drogą tak sobie myślę, czy moje dziecko nie dlatego jest zdrowe i dobrze się rozwija, że ja nie jestem zbyt silna psychicznie...

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
agi234

U nas byly dwie wizje snute przez lekarzy 1. Mala sie urodzi i uumrze za chwile po porodzie 2. Mala przejdzie dluuga walke z choroba i albo da rade albo nie.
w tej chwili ma 10msc ogolem w szpitalu spedzilysmy 4,5msc przeszla dwie rozlegle operacje. Miesiac sie z nia zegnalam bo na oiomie byla jednego dnia stabilna drugiego na moich oczach zaczynalo spadac jej cisnienie i saturacja i zchodzila tak sie to powtarzalo rowny miesiac ale niunia wiedziala ze musi walczyc dla mamusi nie chciala mnie osierocic i teraz mam moja zwariowana wariatke i mimo naszych przejsc i wiecznych niekonczacych sie problemow nie zamienilabym jej na najzdrowsze dziecko na swiecie:) wszystko jest do przerzycia... w takich chwilach nie myslalam o sobie i o tym jak cierpie wiedzialam ze ja muusze byc twarda dla niej ze nie moge plakac przez miesiac dzien w dzien siedzialam od od7 do 19 przy jej inkubatorze bo tylko tyle pozwalali na oiomie i mimo tego ze nawet nie pozwalali mi jej dotknac ja spiewalam jej kolysanki modlilysmy sie razem opowiadalam jej o tym jaki bedzie miala wozeczek jak bedziemy spacerowac kiedy wyjdzie ze szpitala... widac bylo nasza wiez... pamietam jedna sytuacje to byla jedyna sytuacja w ktorej sie rozplakalam kiedy moj aniolek zegnal sie juz ze mna. Lekarze zbiegli sie nad nia i zaczeli reanimowac a ja stalam pod sciana i plakalam proszac Boga ze jesli i tak ma mi ja zabrac to niech zrobi to szybko juz teraz natychmiast i w tym momencie mala wrocila jak by nic sie nie dzialo... po tamtych momentach wiem ze cuda istnieja i dopiero z niektorych zdaje sobie sprawe dopiero teraz;)
Śledziłam Twój blog od początku i podziwiam Cie za to jaka jesteś wytrwała, wierzysz zawsze, że wszystko będzie dobrze, wspierasz swoja kruszynkę w walce, jesteś młoda, a jednak dojrzała, brawo dla Ciebie i Twojej kruszynki.


Kiedy słyszę o śmierci dziecka, kilkuletniego, nowo narodzonego albo jeszcze w łonie matki, łzy spływają mi po policzkach i serce z żalu pęka...

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
claire1983

Płaczę po przeczytaniu waszych wpisów... Nie wyobrażam sobie co mogą czuć matki rodzące martwe dziecko. To musi być jeden z najgorszych koszmarów. Tak samo nie mogę sobie wyobrazić utraty już urodzonego i starszego dziecka. Nie ma co porównywać tych strat bo obie są niewymierne.
Miłość matki do dziecka, zarówno tego jeszcze nienarodzonego jak i tego, które już jest na świecie jest nieskończona, tak samo jak ból po stracie.
Nie przeżyłabym tego to wiem na pewno. Na samą myśl że kogoś mogło to spotkać zbiera mi się na płacz....

Takie rzeczy wg mnie nie powinny się po prostu zdarzać. Żałuję, że świat na którym żyjemy taki jest.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
swietlik

Moze Bóg tak doswiadcza rodziców, bo poprostu ich kocha.Wiem ,że to absurdalne, ale nic nie dzieje sie bez przyczyny. No i zawsze jak umiera dziecko, mówi się,że Bóg potrzebuje aniołka.
Ale osobiscie nie wyobrazam sobie tego.Ktos kiedyś powiedział,że jak umra rodzice to jest sie sierota,jak małżonek- to wdowa?wdowiec,ale nikt nie wie jak nazwać rodziców po stracie dziecka.Będzie dobrze:)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
claire1983

@świetlik wydaje mi się że nikt nie wie jak nazwać takich rodziców tylko dlatego że nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie tak strasznego bólu, każdego to przeraża i jest to temat tabu. Wiadomo, że taki rodzic co stracił ukochane dziecko nie jest już sobą i nigdy nie będzie.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
emonika26

Strata dziecka jest bardzo bolesna,poronienie wczesne badz pózne każda kobieta znosi bardzo żle.ale moim zdaniem,najtrudniej jest pogodzić sie ze stratą dziecka,ktore już sie chowalo.Mam znajomą ktora 2 lata temu pochowala swego 4,5 letniego synka.Chlopczyk urodził sie z rakiem.przez ten czas byla wiecej w szpitalu jak w domu.Dlaczego Bóg zabiera dzieci?!na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
sea29

na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi...jak i na to co czuje matka tracaca swoje dziecko dopoki sam tego nie doswiadczy...czasem tak poprostu jest...czasem...bład lekarzy....nie ma wytłumaczenia...a ból zostaje juz do konca...tak samo silny jak na poczatku..tylko poprostu przyzwyczajamy sie do niego ale cierpimy w srodku tak samo...