Blog: karolinainikola

« Powrót do listy wpisów
« Poprzedni wpis Następny wpis »
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
karolinainikola
karolinainikola

Witajcie dziewczyny.

Piszę dziś, bo zapewne jutro nie będę miała czasu na nic, a później to już nie będę mieć dostępu do laptopa. A z telefonu bloga nie dodam.

 

Jutro wybija dokładnie 38 tygodni. We wtorek kładą mnie już do szpitala. Cesarka jest planowana i nieunikniona. Nie zrobią mi jej od razu. Będą czekać jak najbliżej terminu. Termin mam na 12 czerwca. Kładą mnie ze względu na moją cukrzycę. Wolą obserwować nas i mieć na miejscu.

 

Będę 60 km od domu. Przeraża mnie to. Pierwsze dziecko rodziłam w swoich rodzinnych stronach i zawsze ktoś mógł przy mnie być. Teraz będą oni mieć za daleko aby mnie odwiedzać (jakieś 250-300km). Mąż nie będzie mógł siedzieć ciągle przy mnie - wiadomo praca i córeczka w domu. Rodzina męża jakoś mnie nie cieszy, chociaż pewnie i tak nikt nie wpadnie na pomysł aby do mnie wpaść. Zresztą każdy ma swoje życie i problemy. Na odwiedzinach teściów jakoś mi nie zależy... 

 

Jednak to jest pikuś w porównaniu z tym jak bardzo przeraż mnie myśl i perspektywa rozstania z córką... Pierwsze nasze tak długie rozstanie. Gdy ją rodziłam to po porodzie leżałyśmy dwa tygodnnie w szpitalu. Teraz kładą mnie dwa tygodnie wcześniej i nie wiadomo ile zostaniemy po porodzie... Nie wiem jak ona to zniesie. Jak zniosę to ja. Dużo o tym z nią rozmawiam, chcę przygotować tylko, że wiadomo wszystko wyjdzie w praniu. Ostatnio jak znów zaczęłam z nią rozmawiać na ten temat, to mi powiedziała: "mamo przecież już to wiem":) Mam nadzieję, że jednak moja córka będzie dzielniejsza ode mnie i wytrwa to. 

 

Do tego wszystkiego dochodzi strach o nienarodzone jeszcze dziecko. Strach o to aby było zdrowe i aby dobrze wszystko poszło. Aby cesarka przebiegła bez żadnych komplikacji. Abym po cesarce miała siłę na opiekę nad maleństwem. Pierwszej cesarki nie wspominam dobrze, wstałam dopiero w drugiej dobie i prawie zemdlałam, ktoś mnie złapał. Z wielkim bólem podniosłam się trzeciego dnia po cesarce. A teraz jeszcze nie będzie komu mi pomóc... Obym zniosła to lepiej niż za pierwszym razem.

 

Po wszystkim nasze życie zmieni się o 180 jak nie 240 stopni! Mam myśli, czy dam radę sobie z dwójką dzieci, czy będę w stanie zrobić tak aby Nikola nie czuła się odrzucona, mniej kochana. Myślę o tym jak ona zareaguje na takiego maluszka w domu, czy nie będzie zazdrosna. Czy będę wiedziała jak zająć się takim maleńkim dzieckiem!

 

Same niewiadome teraz w moim życiu. Mam jednak nadzieję, że choć z częścią problemów, których się tak obawiam nie będę musiała się zmierzyć. 

 

Dziękuję za uwagę, pozdrawiam!:)

 

Komentarze

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
aanita92
Mialam dokladnie takie same obawy jak Ty i to prawie rok temu. Tex mialam termin na 12.06 ale (tez:-) planowana cesarke na 09.06. Bałam sie martwilam denerwowałam - niepotrzebnie. U Ciebie tez tak bedzie :-) trzymam mocno kciuki :-)
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
agawita
Powodzenia! Nie bój się, wszystko będzie dobrze. Życzę Ci żeby ten czas szybko minął.
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
sasetka681

Wszystko się jakoś ułoży i może rozłąka nie będzie aż tak długa :) Nikola to pewnie mądra dziewczynka i poradzi sobie :) Ja  życzę powodzenia i Wszytskiego co najlepsze dla Was wszytskich ! Dasz radę ! Buziaki :*

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
karolinainikola
Dziekuję dziewczyny:* oby poszło tak jak mówicie...
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
roslina28

Powodzenia i oby czas szybko leciał , trzymajcie się, na pewno będzie dobrze , zobaczysz , Nikola pewnie lepiej zniesie rozłąkę od Ciebie ;)