« Powrót Następne pytanie »
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
katiuszka
katiuszka

2014-09-13 15:02

|

Edukacja i wychowanie

Pasje dziecka - odkrywanie i wspieranie. Jak rozwijacie zainteresowania Waszych...

dzieci?

Pytanie jako refleksja po przeczytaniu artykułu w rossmannowskim Skarbie.

Odpowiedzi

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
katiuszka

Nasz Synek w wieku 6 lat zacznie uczyć się gry w szachy. Poza tym myślimy o jakis zajęciach sportowych np karate czy basen.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
nefretari

ja widze, ze synek lubi ksiazki i bardzo go zachecam i dopinguje do wspolnego czytania i do tego zeby sam je przegladal. Ja bardzo lubie czytac i w mlodym wieku potrafilam pozerac ksiazki w mgnieniu oka kiedy moi rowiesnicy mieli problem z plynnym czytaniem. Chcialabym zeby tez mial taka pasje.
Poza tym zobaczymy jeszcze co go bedzie interesowalo, wiadomo, na razie jest malutki :)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
katiuszka

W przyszłym roku zapisujemy starszego Syna do klubu kolarskiego. Wiek od 8 roku życia, więc w tym jeszcze nie mógł. Ale zapał ma, chęci ma, wytrzymały na długie dystanse jest. Jeszcze mu się "nie odwidziało", więc jesteśmy z mężem na tak. Patrząc nawet to, że w rodzinie już mamy dorosłego kolarza;-)))
Ma jeszcze sporo czasu. Masz jednak absolutną rację - milo sc do książek trzeba tozeijav jak najwcześniej. Codziennie czytam obojgu. Najpierw Ali, potem Adasiowi. Oboje uwielbiają to wspolne czytanie.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
katiuszka

W przyszłym roku zapisujemy starszego Syna do klubu kolarskiego. Wiek od 8 roku życia, więc w tym jeszcze nie mógł. Ale zapał ma, chęci ma, wytrzymały na długie dystanse jest. Jeszcze mu się "nie odwidziało", więc jesteśmy z mężem na tak. Patrząc nawet to, że w rodzinie już mamy dorosłego kolarza;-)))
Ma jeszcze sporo czasu. Masz jednak absolutną rację - milo sc do książek trzeba tozeijav jak najwcześniej. Codziennie czytam obojgu. Najpierw Ali, potem Adasiowi. Oboje uwielbiają to wspolne czytanie.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
gaspodzina

Moja córka ma dopiero nieco ponad 2 lata, ale uwielbia wodę, więc raz w tygodniu chodzimy na naukę pływania i raz tak się pomoczyć bez zajęć. oprócz tego lubi tańczyć, więc chodzimy 2 x w tyg na "rytmikę" dla najmłodszych. Bardzo lubi te zajęcia. W domu książeczki i uczenie się na pamięć wierszyków w formie piosenek. To też sprawia jej wiele przyjemności - szczególnie późniejsze popisy jak śpiewa a my ją oklaskujemy. Czas pokaże co jeszcze ;) A co pisali w tym rossmannowskiem Skarbie?

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
bonita

W przyszłym roku zapisujemy starszego Syna do klubu kolarskiego. Wiek od 8 roku życia, więc w tym jeszcze nie mógł. Ale zapał ma, chęci ma, wytrzymały na długie dystanse jest. Jeszcze mu się "nie odwidziało", więc jesteśmy z mężem na tak. Patrząc nawet to, że w rodzinie już mamy dorosłego kolarza;-)))
Ma jeszcze sporo czasu. Masz jednak absolutną rację - milo sc do książek trzeba tozeijav jak najwcześniej. Codziennie czytam obojgu. Najpierw Ali, potem Adasiowi. Oboje uwielbiają to wspolne czytanie.
Wiecie co? My do zawsze czytaliśmy Michowi książki. To był nasz rytuał, przed sanem, a nawet i za dnia. Uwielbiał to. I co? I dupa blada ;) Poszedł do szkoły, skończyło się. Lektury męczy, z biblioteki pożycza, ale co z tego jak w domu leży i się kurzy? W pierwszej i drugiej klasie musiał przynajmniej 10 min. dziennie czytać (prykaz nauczyciela, zeszyty były sprawdzane) i wielkie nico. Czytał, bo musiał, a nie dlatego, że chciał. Mój małż mól książkowy (gorzej ze mną ;P), ale mam nadzieję, że Michał w moje ślady nie pójdzie, że jeszcze kiedyś się "nawróci" ;)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
katiuszka

W przyszłym roku zapisujemy starszego Syna do klubu kolarskiego. Wiek od 8 roku życia, więc w tym jeszcze nie mógł. Ale zapał ma, chęci ma, wytrzymały na długie dystanse jest. Jeszcze mu się "nie odwidziało", więc jesteśmy z mężem na tak. Patrząc nawet to, że w rodzinie już mamy dorosłego kolarza;-)))
Ma jeszcze sporo czasu. Masz jednak absolutną rację - milo sc do książek trzeba tozeijav jak najwcześniej. Codziennie czytam obojgu. Najpierw Ali, potem Adasiowi. Oboje uwielbiają to wspolne czytanie.
Wiecie co? My do zawsze czytaliśmy Michowi książki. To był nasz rytuał, przed sanem, a nawet i za dnia. Uwielbiał to. I co? I dupa blada ;) Poszedł do szkoły, skończyło się. Lektury męczy, z biblioteki pożycza, ale co z tego jak w domu leży i się kurzy? W pierwszej i drugiej klasie musiał przynajmniej 10 min. dziennie czytać (prykaz nauczyciela, zeszyty były sprawdzane) i wielkie nico. Czytał, bo musiał, a nie dlatego, że chciał. Mój małż mól książkowy (gorzej ze mną ;P), ale mam nadzieję, że Michał w moje ślady nie pójdzie, że jeszcze kiedyś się "nawróci" ;)
Boni przecież nie wszyscy musza się pasjonowac literaturą. Szkola zaś potrafi wiele zabić... :-( Nigdy nie przeczytałam calych Krzyżaków. Nie dlatego, ze mnie książka nie interesowała, tylko dla tego, ze musiałam. Przez Potop czy Ogniem i Mieczem tez nie przebrnelam. Nie moja para kaloszy; -)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
bonita

W przyszłym roku zapisujemy starszego Syna do klubu kolarskiego. Wiek od 8 roku życia, więc w tym jeszcze nie mógł. Ale zapał ma, chęci ma, wytrzymały na długie dystanse jest. Jeszcze mu się "nie odwidziało", więc jesteśmy z mężem na tak. Patrząc nawet to, że w rodzinie już mamy dorosłego kolarza;-)))
Ma jeszcze sporo czasu. Masz jednak absolutną rację - milo sc do książek trzeba tozeijav jak najwcześniej. Codziennie czytam obojgu. Najpierw Ali, potem Adasiowi. Oboje uwielbiają to wspolne czytanie.
Wiecie co? My do zawsze czytaliśmy Michowi książki. To był nasz rytuał, przed sanem, a nawet i za dnia. Uwielbiał to. I co? I dupa blada ;) Poszedł do szkoły, skończyło się. Lektury męczy, z biblioteki pożycza, ale co z tego jak w domu leży i się kurzy? W pierwszej i drugiej klasie musiał przynajmniej 10 min. dziennie czytać (prykaz nauczyciela, zeszyty były sprawdzane) i wielkie nico. Czytał, bo musiał, a nie dlatego, że chciał. Mój małż mól książkowy (gorzej ze mną ;P), ale mam nadzieję, że Michał w moje ślady nie pójdzie, że jeszcze kiedyś się "nawróci" ;)
Boni przecież nie wszyscy musza się pasjonowac literaturą. Szkola zaś potrafi wiele zabić... :-( Nigdy nie przeczytałam calych Krzyżaków. Nie dlatego, ze mnie książka nie interesowała, tylko dla tego, ze musiałam. Przez Potop czy Ogniem i Mieczem tez nie przebrnelam. Nie moja para kaloszy; -)
Ja nie wiem czy to po mnie (książki rzadko czytam, muszę trafić na "swoją") czy to przez szkołę właśnie. Z drugiej strony jak ktoś lubi czytać to szkoła go nie zniechęci... ech, chyba we krwi po mnie to ma, może Dominik będzie inny ;)

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
bonita

Tak poza tym Michał chodzi na basen, kółko z angielskiego i kółko informatyczne. Do niedawna było też matematyczne, ale coś mu się odwidziało, wystarczy, co za dużo to niezdrowo

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
bonita

W przyszłym roku zapisujemy starszego Syna do klubu kolarskiego. Wiek od 8 roku życia, więc w tym jeszcze nie mógł. Ale zapał ma, chęci ma, wytrzymały na długie dystanse jest. Jeszcze mu się "nie odwidziało", więc jesteśmy z mężem na tak. Patrząc nawet to, że w rodzinie już mamy dorosłego kolarza;-)))
Ma jeszcze sporo czasu. Masz jednak absolutną rację - milo sc do książek trzeba tozeijav jak najwcześniej. Codziennie czytam obojgu. Najpierw Ali, potem Adasiowi. Oboje uwielbiają to wspolne czytanie.
Wiecie co? My do zawsze czytaliśmy Michowi książki. To był nasz rytuał, przed sanem, a nawet i za dnia. Uwielbiał to. I co? I dupa blada ;) Poszedł do szkoły, skończyło się. Lektury męczy, z biblioteki pożycza, ale co z tego jak w domu leży i się kurzy? W pierwszej i drugiej klasie musiał przynajmniej 10 min. dziennie czytać (prykaz nauczyciela, zeszyty były sprawdzane) i wielkie nico. Czytał, bo musiał, a nie dlatego, że chciał. Mój małż mól książkowy (gorzej ze mną ;P), ale mam nadzieję, że Michał w moje ślady nie pójdzie, że jeszcze kiedyś się "nawróci" ;)
Mój starszak do tej pory męczy o czytanie książek przed spaniem. Na początku czytałam jemu bardzo dużo, teraz.. zależy;-) A w szkole czyta, bo musi. Wypożyczyć książek "zapomina", muszę mu przypominać do znudzenia. Ale z czytaniem nie ma problemu. Nawet jak ma zadaną czytankę do nauczenia i "zapomni" nauczyć się, to zawsze dostaje 5. W genach ma szybkie czytanie:-) Woli matematykę, z tej dostaje zawsze 6, zgłasza się na konkursy.
Czym będą zainteresowani i jakie będą mieli pasje, to już od nich zależy. My możemy co jedynie to wspierać i zachęcać, a nie naciskać.
Młodszy lubi tańczyć, uwielbia muzykę, ale nie upatruję w nim tancerza. Książki dobre są jemu do zrobienia drogi i chodzenia po niej, a nie do czytania czy przeglądania. Uwielbia lego, ale nie duplo. Siedzimy godzinami i budujemy samochody. Jest malutki, przez zabawę uczy się swojej osobowości, panowania nad emocjami, które kiedyś dadzą mu do zrozumienia co w życiu go zainteresuje.
Moim zdaniem tak do 7 roku życia to wpływ na "zainteresowania" mają rodzice, a potem dopiero kształtuje się prawdziwa potrzeba dziecka na zajęcie, które wyrazi młodego człowieka:-)
O dziwo i mój szybko czyta, no, ale jeszcze rok temu kiepsko było ;) I u niego właśnie matma wyżej stoi, choć teraz zaskoczył mnie tym, że na kółko matematyczne już chodzić nie chce :) Nie to nie, uważam podobnie jak Ty - nic na siłę, z czasem to wszystko bardziej się wyklaruje, póki co wspieramy go własnie w tym co sam sobie wybiera :) Mam koleżankę w pracy która wg mnie popełnia fatalny błąd, a mianowicie na siłę posyła swoją córkę na balet. Nie wiem jak teraz jest, bo ostatni raz trochę temu się widziałyśmy, ale pamiętam jak przeżywała fakt, że córce się odwidziało, a przecież nie ma prawa, na balet ma chodzić i już, przecież ma predyspozycje, ona do tego jest wprost stworzona. Takie postępowanie to wielka krzywda dla dziecka... Niespełnione ambicje rodziców.... Heh, w naszych maluszkach dopiero zacznie się coś zaznaczać :) Dominik też jakieś książki łapie z półki, na podłogę i autem (jeździkiem) po tym.... progi sobie robi ;) Zabieram, bo książek szkoda, musi nauczyć się je szanować :) Zgadzam się co do tego, że do mniej więcej 7 rż wpływ na zainteresowania mają rodzice.