« Powrót Następne pytanie »
  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
halunia
halunia

2017-08-17 19:09

|

Pozostałe

Do dziewczyn ktore odeszly od swoich partnerow

Długo zbieralyscie się w sobie żeby w końcu to zrobić? Miałyście wątpliwości czy dacie sobie radę? Nadzieję że partner może jednak jeszcze się zmieni? Jeśli możecie to podzielcie się proszę swoimi odczuciami oraz rozterkami jakie wam towarzyszyły przed odejściem.

Odpowiedzi

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
juju

Wszystko zalezy od relacji. Ja zylam z agresorem. Rozstawalismy sie wiele razy i pozwalalam na powrot bo wjezdzal mi na psyche ze zabieram dziecku ojca albo ze bez niego sobie nie poradze. Rozstania sa ciezkie ale jezeli faceta nie ma a ty czujesz ze zyjesz to nie ma co sie zastanawiac. Teraz odzylam , lecze nerwice ale mam swiety spokoj,fajna prace, i wierze w siebie. Tobie tez tego zycze. Choc nigdy nikogo do rozstania namawiac nie zamierzam ale jesli facet obiecuje i jest ok tylko przez chwile to nie warto sie meczyc. Niektorzy ludzie uwazaja ze nalezy ratowac to co sie zbudowalo ale to naprawde zalezy od relacji i od tego jak jest w zwiazku . Pozdrawiam serdecznie

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
juju

Watpliwosci byly byl strach przed wizja bycia samotna matka czy sobie poradze itp. Ale poszlam do fajnej pracy usamodzielnilam sie i nigdy juz nie dam soba poniewierac. Teraz jest 500plus , sa alimenty , i uwierz mi, mozna stac samej lepiej finansowo jak w zwiazku i meczyc sie

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
halunia

No u nas jest na prawdę kiepsko jakoś od lutego, odkąd Karina miała jakieś 6-8 tyg. Były momenty że było na prawdę super, ale nigdy nie trwały dłużej niż kilka dni. Oczywiście ja jestem ta zła, najgorsza, leniwa i to wszystko moja wina. Dziś mi powiedział że niby ' miał wiele propozycji żeby mnie zostawić i być z kimś innym, ale tego nie zrobił' i szczerze powiem że tylko mnie tym irytował. Przed wakacjami myślałam że mam depresję, pojechałam do Polski i wszystko było super. Do czasu aż po półtora tygodnia przyleciał on. Kłótnia praktycznie co dzień, przeprowadzilismy poważną rozmowę, i jak wróciłam z wakacji to przez chwilę niby było ok, i zaraz znów to samo od początku. Dziś znowu wielka kłótnia bo ja wszystko robię źle, wszystko jest moja wina. Ale ona sam nic nie potrafi zrobić.

Na prawdę mogła bym napisać jeszcze mnóstwo innych przykładów, już mam tego dosyć. Tak na dobrą sprawę to nawet nie jestem pewna czy jeszcze go kocham.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
ewelinam

Poczytaj blogi Aicik

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
agawita

Jak urodzi sie dziecko często sa takie problemy, poczekaj jeszcze. Oczywiście musicie ze soba rozmawiać, samo nie zniknie...

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
roslina28

No u nas jest na prawdę kiepsko jakoś od lutego, odkąd Karina miała jakieś 6-8 tyg. Były momenty że było na prawdę super, ale nigdy nie trwały dłużej niż kilka dni. Oczywiście ja jestem ta zła, najgorsza, leniwa i to wszystko moja wina. Dziś mi powiedział że niby ' miał wiele propozycji żeby mnie zostawić i być z kimś innym, ale tego nie zrobił' i szczerze powiem że tylko mnie tym irytował. Przed wakacjami myślałam że mam depresję, pojechałam do Polski i wszystko było super. Do czasu aż po półtora tygodnia przyleciał on. Kłótnia praktycznie co dzień, przeprowadzilismy poważną rozmowę, i jak wróciłam z wakacji to przez chwilę niby było ok, i zaraz znów to samo od początku. Dziś znowu wielka kłótnia bo ja wszystko robię źle, wszystko jest moja wina. Ale ona sam nic nie potrafi zrobić.

Na prawdę mogła bym napisać jeszcze mnóstwo innych przykładów, już mam tego dosyć. Tak na dobrą sprawę to nawet nie jestem pewna czy jeszcze go kocham.
:(

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
halunia

Jak urodzi sie dziecko często sa takie problemy, poczekaj jeszcze. Oczywiście musicie ze soba rozmawiać, samo nie zniknie...
Też tak myślałam, ale to już przechodzi wszelkie granice. Tym bardziej że on mi nie pomaga przy dzieciach. Czasem się z Zuzi pobawi albo Karine ponosi 10-15 min i to wszystko. Karina ma prawie 8msc, a ja na palcach jednej dłoni mogę policzyć ile razy on ją karmił czy zmienił pampersa. We wtorek cały ranek spędziłam na sprzątaniu, później przyjechała koleżanka z córcią na kilka godzin, on w tym czasie wziął prysznic i leżał na łóżku, dosłownie chwilę zdrzemną się z Kariną i zrobił sobie jajecznice. Poprosiłam żeby obrał ziemniaki i na wieczór coś ugotuje, to nie bo jaśnie pan hrabia nie ma ochoty. Na na koniec i tak wyszło na to że to ja jestem leniwa i dla tego nie zrobiłam obiadu. Na następny dzień zrobiłam gulasz ale nie ugotowałam mu gnocchi, on sam nie mógł sobie ugotować przed pracą bo od 11 do 13.30 czyli aż do wyjścia do pracy spał. Wieczorem wielka obraza majestatu ze nie ugotowałam tego gnocchi, a on sam tego nie zrobi bo mu się nie chce, i w rezultacie spędził 3x dłużej szykując sobie zapiekankę (to było koło północy). Znowu ja jestem ta leniwa, ale jak wrócił do domu i zapytałam czy mu podać kolację to stwierdził że nie jest głodny. Mało tego mi marudzi że mam coś nie zrobione, ale on sam zrobi sobie coś do jedzenia to co używał zostawi na blacie, niedoje i resztki zostawi na talerzu na blacie zamiast wyrzucić i włożyć do zmywarki. Ale pretensje że ja nie sprzątam.

I to jest tylko kilka takich przykładów. Dziś mi próbował wmówić że moja matka mi do głowy głupot nawciskala że kobieta powinna siedzieć w domu i facet ją powinien utrzymywać, i żebym sobie nie wyobrażała że tak będzie. Wszystko przez to że do pracy wracam na pół etatu a nie na cały. Mało tego, prędzej ja się zajmowałam finansami i miałam wgląd w oba konta i rozporzadzalam gotówką, a teraz kiedy idę na pół etatu on mi oznajmił że mam nie brać pieniędzy z jego konta i jak będę potrzebować pieniędzy to mam mu powiedzieć i on mi da. Ale ja już wiem że będą kłótnie bo on nie rozumie że hak teraz będę na pół etatu mając kredyt kasy będziemy mieli prawie że na styk, więc ani z mojej ani z jego wypłaty nie będzie wiele zostawać. I w tedy znowu to będzie moja wina bo nie kombinuje na boku tak jak on żeby zarobić dodatkowe pieniądze i że powinnam wrócić na pełen etat. Nie obchodzi go to że bym się wykończyła wstawać 5 dni w tygodniu o 3 w nocy po 4 max 5h snu, bo Karina zasypia 22-23. Oczywiście to że ona chodzi tak późno spać (i tak już jest lepiej bo prędzej zasypiała 24-1) to też jest moja wina.

Wybaczcie że tak się rozpisuje ale ja na prawdę nie mam komu się wygadać

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
halunia

No i oczywiście że rozmawiamy, co chwile rozmawiamy o naszych oczekiwaniach względem siebie nawzajem, ale ja mu tłumaczę cały czas to samo a on dalej nie rozumie. Ja się staram jak mogę żeby było dobrze, ale on nie potrafi się zmobilizować żeby dotrzymać swojej części zobowiązań. Ale tak czy inaczej wychodzi że to wszystko to tylko moja wina. Ostatnie kilka tygodni mam wrażenie że on calu czas szuka pretekstu do kłótni. Ja mu mówię przestań bo mnie irytujesz, nie chce się z tobą kłócić a on dalej wierci mi dziurę w głównie, no wytrzymać nie idzie. Na prawdę mam wrażenie że popadam w depresję, czasem myślę jaki bym miała blogi spokój gdybym kiedyś w końcu się po prostu nie obudziła, jak cudownie by było nie musieć się martwić absolutnie niczym.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
agawita

Jak urodzi sie dziecko często sa takie problemy, poczekaj jeszcze. Oczywiście musicie ze soba rozmawiać, samo nie zniknie...
Też tak myślałam, ale to już przechodzi wszelkie granice. Tym bardziej że on mi nie pomaga przy dzieciach. Czasem się z Zuzi pobawi albo Karine ponosi 10-15 min i to wszystko. Karina ma prawie 8msc, a ja na palcach jednej dłoni mogę policzyć ile razy on ją karmił czy zmienił pampersa. We wtorek cały ranek spędziłam na sprzątaniu, później przyjechała koleżanka z córcią na kilka godzin, on w tym czasie wziął prysznic i leżał na łóżku, dosłownie chwilę zdrzemną się z Kariną i zrobił sobie jajecznice. Poprosiłam żeby obrał ziemniaki i na wieczór coś ugotuje, to nie bo jaśnie pan hrabia nie ma ochoty. Na na koniec i tak wyszło na to że to ja jestem leniwa i dla tego nie zrobiłam obiadu. Na następny dzień zrobiłam gulasz ale nie ugotowałam mu gnocchi, on sam nie mógł sobie ugotować przed pracą bo od 11 do 13.30 czyli aż do wyjścia do pracy spał. Wieczorem wielka obraza majestatu ze nie ugotowałam tego gnocchi, a on sam tego nie zrobi bo mu się nie chce, i w rezultacie spędził 3x dłużej szykując sobie zapiekankę (to było koło północy). Znowu ja jestem ta leniwa, ale jak wrócił do domu i zapytałam czy mu podać kolację to stwierdził że nie jest głodny. Mało tego mi marudzi że mam coś nie zrobione, ale on sam zrobi sobie coś do jedzenia to co używał zostawi na blacie, niedoje i resztki zostawi na talerzu na blacie zamiast wyrzucić i włożyć do zmywarki. Ale pretensje że ja nie sprzątam.

I to jest tylko kilka takich przykładów. Dziś mi próbował wmówić że moja matka mi do głowy głupot nawciskala że kobieta powinna siedzieć w domu i facet ją powinien utrzymywać, i żebym sobie nie wyobrażała że tak będzie. Wszystko przez to że do pracy wracam na pół etatu a nie na cały. Mało tego, prędzej ja się zajmowałam finansami i miałam wgląd w oba konta i rozporzadzalam gotówką, a teraz kiedy idę na pół etatu on mi oznajmił że mam nie brać pieniędzy z jego konta i jak będę potrzebować pieniędzy to mam mu powiedzieć i on mi da. Ale ja już wiem że będą kłótnie bo on nie rozumie że hak teraz będę na pół etatu mając kredyt kasy będziemy mieli prawie że na styk, więc ani z mojej ani z jego wypłaty nie będzie wiele zostawać. I w tedy znowu to będzie moja wina bo nie kombinuje na boku tak jak on żeby zarobić dodatkowe pieniądze i że powinnam wrócić na pełen etat. Nie obchodzi go to że bym się wykończyła wstawać 5 dni w tygodniu o 3 w nocy po 4 max 5h snu, bo Karina zasypia 22-23. Oczywiście to że ona chodzi tak późno spać (i tak już jest lepiej bo prędzej zasypiała 24-1) to też jest moja wina.

Wybaczcie że tak się rozpisuje ale ja na prawdę nie mam komu się wygadać
No to masz typowy przykład lenia i maminsynka( niestety matki tak synów wychowują że mają dwie lewe ręce)...Tutaj jest większy problem bo kogoś takiego zmienić to prawie niemożliwe. Ja jak poznałam mojego B. to bardzo go obserwowałem czy sam sprząta, gotuje itp. bo nie moglabym ztyc pod jednym dachem z hrabia co ma 2 lewe ręce. najlepiej by bylo zostawic mu dzieci i wyjechać gdzieś na parę dni żeby zobaczył ile masz roboty i czy w takim razie palisz się żeby iść jeszcze na cały etat, skoro dziecko nie ma jeszcze roku, no ale tego pewnie nie da sie zrobić, zreszta on by sobie nie dał rady. Co do pieniędzy to możesz mu wytłumaczyć ze to przejściowe i jak dzieci podrosną to pójdziesz normalnie pracować, ale to jest bezczelność zeby mówił ze jesteś leniwa, jak pisalam niech sam z dziećmi posiedzi i zobaczy jakie to męczące, ja jak wróciłam do pracy to tam odpoczywam a miałam tylko jedno dziecko.

  • żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
happy85

Halunia nie daj się tak traktować.
Co ty jesteś sprzątaczka /kucharka ? Wiesz za przeproszeniem taki facet to oczekuje zupy i dupy ;/ sorry ale wkurza mnie takie zachowanie :/
Masz dwie małe córeczki dom na głowie i hrabie króremu się wydaje ze trzeba nadskakiwac :/
Nie dawaj się stłamsić i w depresje zapędzić .
Ciekawe jak wrócisz do pracy to czy dziewczynki będą nakarmione ubrane po spacerku zadowolone , dom posprzątany a on będzie czekał na Ciebie z obiadem.
Mój tez miał zapędy takie do momentu aż nie został sam w domu z dzieckiem o wtedy mu się oczy otworzyły ;)
Ja za chwile również wracam do pracy bardzo się cieszę ze znów jakiś kontakt z ludźmi odskocznia chociaż na te pare h ;) tylko ze ja wracam na 10 zmian w miesiącu :) bo mój tłumaczy ze więcej nie trzeba / ze damy radę/ a prawda jest taka ze zdaje sobie sprawę ze bycie w domu 12 h samemu z maluchami to nie tylko zabawa:)

Jeżeli rozmowy nic nie przynoszą wydaje mi się ze naprawdę musiał by zostać z dziewczynkami sam to trochę by spokorniał :) nie mówię od razu o rozstaniu :)